Drogi Rodzicu – to warto wiedzieć

Schemat własnego ciała i orientacja przestrzenna

Kształtowanie orientacji przestrzennej nie ogranicza się jedynie do sytuacji, w której dziecko potrafi stwierdzić, że „piłka leży pod stołem”, a „nad stołem wisi lampa”. W takich i podobnych przykładach wystarczy zwykła percepcja i umiejętność słownego określenia tego, co się widzi. Orientacja przestrzenna jest znacznie bardziej złożona. Trzeba umieć wskazać kierunek „od” lub „do” oraz określić położenie wybranego obiektu w stosunku do wskazanej osoby lub przedmiotu. Aby komunikat o miejscu położenia był jednoznaczny, musi zawierać informację o przyjętym układzie odniesienia. Wystarczy bowiem, żeby osoba się odwróciła, a wcześniej opisane położenie przedmiotów przestaje być aktualne.

Na kształtowanie u dzieci orientacji przestrzennej składają się następujące elementy:

  • pomaganie dzieciom w kształtowaniu świadomości własnego ciała i krystalizowaniu swojego „ja”:
    – kształtowanie przekonania dziecka o własnej odrębności,
    – nazywanie części ciała,
    – korzystanie z tej wiedzy, np. w trakcie rysowania postaci człowieka;
  • rozpatrywanie otoczenia z własnego punktu widzenia – wytyczanie kierunków względem osi własnego ciała i nazywanie ich: „w przód” – przed siebie, „w tył” – za siebie, „w górę” – nad głową, „w dół” – pod nogami;
  • różnicowanie swojej lewej i prawej strony ciała i ustalanie położenia obiektów względem siebie: po mojej lewej stronie jest…, po mojej prawej jest… (jeżeli dziecko potrafi pokazać i słownie określić kierunek w przestrzeni, zaczynając od siebie, to umie też powiedzieć, co tam się znajduje i w jakiej jest odległości, np. blisko, po mojej lewej stronie jest szafa);
  • poznawanie schematu ciała drugiej osoby (punktem wyjścia jest świadomość schematu własnego ciała) i przyjmowanie jej punktu widzenia – wyprowadzanie kierunków od drugiej osoby w taki sposób, w jaki dziecko to wcześniej robiło w stosunku do siebie;
  • ustalanie położenia przedmiotów względem drugiej osoby (dziecko powinno wiedzieć, że druga osoba jest podobna pod wieloma względami i są sytuacje, w których widzi świat tak samo);
  • ustalanie położenia przedmiotów względem innego obiektu lub obranego układu odniesienia (dziecko powinno sobie z tym radzić, aby móc rozmawiać o tym, co gdzie się znajduje);
  • ustalanie położenia przedmiotów względem innych przedmiotów z wyraźnie oznaczonym przodem (np. lalka ma przód tam, gdzie twarz, stół – tam, gdzie szuflada);
  • ustalanie położenia przedmiotów względem innych przedmiotów o ustalonym punkcie odniesienia, np. boku krzesła;
  • orientacja na kartce papieru – ustalanie, gdzie jest góra i dół kartki, brzeg prawy i lewy, gdzie są górne i dolne rogi prawe i lewe (jest to konieczne do porozumiewania się z dzieckiem podczas oglądania różnych obrazków, w trakcie nauki pisania i czytania oraz rozwiązywania zadań matematycznych).

Reguły, których należy przestrzegać podczas kształtowania orientacji przestrzennej:

  • lepiej dzieciom pokazać i nazwać to, co istotne (uczenie sytuacyjne), niż objaśniać, tłumaczyć i opowiadać;
  • każde dziecko musi osobiście gromadzić doświadczenia, nie wystarczy patrzenie na czynności nauczyciela i innych dzieci, dziecko musi samo doświadczać i samo ćwiczyć;
  • dzieci muszą mieć okazję do nazywania osobistych doświadczeń (np. kładę woreczek tu, z lewej strony);
  • nie należy uczyć „na siłę” – dzieci charakteryzują się sporymi różnicami w tempie rozwoju i mają różny zakres wydolności oraz podatności na zmęczenie; jeżeli dziecko nie potrafi wykonać zadania, trzeba je po jakimś czasie jeszcze raz zorganizować.

Orientację przestrzenną należy kształtować poprzez ruch ciała, gest, dotyk, przesunięcie przedmiotu w przestrzeni. Powinny temu towarzyszyć odpowiednie sformułowania słowne – nazywanie tego, co się robi i co się spostrzega. Niezwykle ważna jest świadomość, że zawsze trzeba przyjąć jakiś obiekt jako punkt lub układ odniesienia.

Trzeba także pamiętać, że ilustracja nie jest wielowymiarowa, dlatego w kontekście kształtowania orientacji w przestrzeni ma nikłą wartość. Orientacja w przestrzeni musi być kształtowana w naturalnych warunkach i nie zastąpi tego płaski obrazek. Duże korzyści daje natomiast sporządzanie razem z dziećmi planów i schematów.

Kształtowanie orientacji przestrzennej wymaga czasu, cierpliwości i systematycznych ćwiczeń. Trzeba więc zadbać o to, aby dzieci gromadziły doświadczenia w ciągu całego dnia.

Autorki: Barbara Banaś-Nowak, Ewa Matejczyk
Wydawnictwo Nowa Era

 

~

PEDAGOG RADZI

ROZWÓJ CZTEROLATKA opis teoretyczny/ wzorzec rozwojowy – przewidywane osiągnięcia, umiejętności.

Czterolatek jest spragniony towarzystwa innych dzieci, chociaż na początku pobytu w przedszkolu najbezpieczniej czuje się w bliskim kontakcie z wychowawcą. Jednak po obserwacji rówieśników i nabraniu zaufania do grupy szybko angażuje się w działania dzieci. Nie potrzebuje już takiej bliskości dorosłych jak rok wcześniej. Jest energiczny, bardziej zwinny i wrażliwy muzycznie, chętnie uczestniczy w zabawach muzyczno- tanecznych.
Czterolatek buduje swoją niezależność, zna już podstawowe reguły zachowania i świadomie się ich trzyma. Chętnie bawi się w grupie w zabawy inspirowane życiem codziennym. Dobrze sobie radzi w zabawach konstrukcyjnych. Nabiera dużej sprawności grafomotorycznej, co sprawia, że chętnie wykonuje różnorodne prace plastyczne. Jest to też dobry moment na wprowadzenie nauki jazdy na rowerze (chociaż nie każde dziecko jest na to gotowe). Schodzenie i wchodzenie po schodach jest już płynne, tak samo jak łapanie i rzucanie piłki.
W sferze emocjonalnej czterolatek zaczyna czuć potrzebę bycia odrębną jednostką, co przekłada się na przeciwstawianie się poleceniom, które wcześniej wykonywał bez protestu. Takie zachowanie jest typowe wieku i nie należy wprowadzać za nie konsekwencji (nie stosujemy określenia kara!). Natomiast istotne jest wprowadzenie jasnych zasad i prostych poleceń bez moralizowania. A także konsekwentne ich przestrzeganie! W większości zachowania dziecka są następstwem naśladowania dorosłych. Czterolatek demonstruje pewność siebie. Doświadcza wielu uczuć i emocji, jednak nie potrafi ich nazwać ani nad nimi panować, co powoduje chwiejność emocjonalną.
Dziecko uczęszczające do przedszkola w szybkim tempie rozbudowuje swoje słownictwo, zna już około 1500 słów. Mówi płynnie i zaczyna zadawać coraz więcej pytań o otaczającą je rzeczywistość i zachowania innych ludzi. Opowiada dłuższe historyjki, często z wymyślonymi postaciami. Ma problem z oddzieleniem świata rzeczywistego od świata fantazji, co budzi czasem obawę dorosłych. Mieści się to jednak w granicach norm rozwojowych dziecka i nie należy go za to karcić ani ośmieszać.
Wiek czterech lat to też czas, kiedy dziecko zaczyna budować bliższe relacje i potrzebuje stałego towarzysza zabawy. To etap zakończenia ewentualnych zabaw samotnych. W grupowych zabawach potrafi trzymać się zasad i chętnie wciela się w role. Im lepiej potrafi rozpoznawać swoje emocje, tym szybciej zaczyna być bardziej empatyczne wobec innych dzieci i chętnie służy pomocą. Kiedy samo czuje się przemęczone, przestraszone lub chore, szuka pocieszenia u opiekunów i rodziców.

Cechą charakterystyczną wieku rozwojowego czterolatka są lęki: lęki słuchowe, lęk przed ciemnością, wyobrażonymi postaciami, pozostaniem samemu, wyjściem mamy, przed zwierzętami. Napięcie jest uwalniane poprzez ssanie palca, zasypianie przy zapalonym świetle, dłubanie w nosie, przeklinanie, popuszczanie moczu lub agresję skierowaną na „wroga”. Należy zwrócić uwagę na przyczyny tych zachowań, by wkroczyć z interwencją w razie potrzeby.

Będąc wychowawcą czterolatka, należy zwrócić uwagę na pozytywne wzmocnienia w czasie zabaw, które można wykorzystać do moderowania sytuacji wychowawczych. Należy dostarczać więcej zabawek konstrukcyjnych i bardziej ambitnych książek. Wychowawca powinien precyzyjnie odpowiadać na zadawane pytania i starać się tworzyć spójny front wychowawczy z rodzicami dziecka. Warto pamiętać, że rozwój przebiega w innym tempie u każdego dziecka i nie należy go przyspieszać. Istnieją pojęcia: rozwój harmonijny, w swoim tempie, indywidualny. Najlepiej stymulować rozwój przez zabawę, objaśnianie rzeczywistości i obserwację malucha. Zabawa jest podstawową forma aktywności w tym wieku i poprzez zabawę możemy kierować i wspierać rozwój dziecka.

Sytuacje, które powinny budzić nasz niepokój to:
– unikanie spontanicznych kontaktów z rówieśnikami,
– niewłaściwe zachowania typu lizanie, obwąchiwanie,
– nieadekwatne wybuchy agresji fizycznej wobec rówieśnika,
– obsesyjne wracanie do tematu wcześniejszej wypowiedzi,
– skoncentrowanie na jednej konkretnej tematyce i używanie języka ponad wiek rozwojowy,
– nierozumienie metafor,
– bardzo słaba motoryka, trudności z kolorowaniem, pisaniem i rysowaniem.

Jeżeli zauważymy u dziecka takie zaburzenia – warto poprosić o diagnozę pedagogiczną, a następnie o pomoc w poradni psychologiczno-pedagogicznej. To ważne, gdyż wcześniejsza interwencja/ pomoc pomoże dziecku w dalszym rozwoju, a dalej w karierze edukacyjnej.

Opracowano na podstawie pozycji „Książka nauczyciela – czterolatek” wyd. Nowa Era. Elżbieta B. i Grażyna K.

~

Pomiędzy indywidualizmem a dostosowaniem się

Każdy jest inny.
Pięcio-, sześcioletnie dziecko doskonale umie określić siebie, wie, jakie jest. Na rysunku wiernie odzwierciedla kolor włosów i oczu. Zwraca uwagę na to, jak jest ubrane i jaką ma fryzurę. Wie, co lubi i w czym jest dobre. Usłyszało na swój temat wiele określeń i większość z nich stosuje do siebie. Chwali się umiejętnościami i zaczyna porównywać z rówieśnikami (np. “Ja najszybciej jeżdżę na rowerze”). Dowiaduje się od bliskich, że „na całym świecie” nie ma drugiej takiej samej Zuzi czy Marcela i samodzielnie zaczyna się przekonywać, że to prawda.
Mamy wiele wspólnego.
Zuzia i Marcel mogą jednak odkryć, że lubią tę samą bajkę, noszą podobne plecaki, świetnie radzą sobie z układaniem klocków i nie przepadają za kanapkami grubo posmarowanymi masłem. Są do siebie podobni – także w tym, że codziennie rano są przyprowadzani przez rodziców do przedszkola, gdzie wykonują takie same zadania. Nauczyli się, jak przebiega zwykły rytm przedszkolnych zajęć, wiedzą, że gdy pani zawoła, to należy szybko siadać na dywanie i że trzeba się spieszyć, by się dopchać do najfajniejszej huśtawki na placu zabaw.
Przystosowywanie się.
Gdy dziecko wkracza w szerszy świat, a szczególnie gdy zaczyna uczestniczyć w zajęciach grupowych, przechodzi proces adaptacji społecznej. To wtedy najbardziej uwidaczniają się różnice pomiędzy potrzebami dziecka, a tym, co jest ważne dla grupy. Można powiedzieć, że pierwsze kilka tygodni po zmianie (dla pięcio-, sześciolatka może to być np. zmiana miejsca zamieszkania, przedszkola, grupy czy nauczyciela) najlepiej pokazuje, jak dziecku udaje się przystosować do nowych warunków, jak udaje mu się pogodzić „bycie jednym z dzieci” i zadbanie o własne potrzeby.
W grupie.
Każda grupa społeczna, także przedszkolna, ma swój specyficzny rytm, określone zasady i margines tolerancji na to, co jest dopuszczalne i akceptowane, a co już wykracza poza normy. Dzieci szybko się przekonują, że niektóre zachowania, które w domu cieszą innych, np. stawanie na krześle i śpiewanie piosenek podczas rodzinnego obiadu, w przedszkolu nie zawsze są akceptowane. I na odwrót – w każdej grupie są osoby, które zazwyczaj się nie wyróżniają i takie, które chcą robić wszystko po swojemu. To, jak zostaną zrozumiane ich zachowania, w znacznej mierze zależy od stanowiska dorosłego. To on głównie decyduje – przez swoje komentarze, nazywanie tego, co się dzieje, ton głosu, pochwały i nagany – o tym, co jest dobre, a co niepożądane. Dla energicznego dorosłego biegające dziecko będzie tym, które „ma dużo energii” i „potrzebuje ruchu”, dla lubiącego porządek i spokój – dzieckiem „hałaśliwym” i „zaczepnym”. Także dzieci tworzą swoje nieformalne normy, które jak w każdej grupie określają, „z kim się bawimy” i „kto jest niegrzeczny”. Wiedzę na ten temat dzieci czerpią z własnych doświadczeń i z komentarzy dorosłych.
Gdy indywidualność jest zasobem.
Kiedy dziecko wyróżnia się swoimi osiągnięciami: np. najlepiej odgrywa role w teatrzyku albo jest zawsze pierwsze w biegach – dorośli się cieszą. Ujawniane talenty dziecka przynoszą wiele zadowolenia i dumy opiekunom. Różnorodność panująca w grupie powoduje, że wiele się dzieje i nigdy nie jest nudno, a rówieśnicy mogą się od siebie dużo nauczyć i wzajemnie się inspirować nie tylko w zabawie. Przebywanie z osobami, które „różnią się ode mnie”, daje możliwość poszerzania wiedzy o tym, jacy są ludzie i stwarza świetne warunki do praktykowania tolerancji.
Gdy indywidualizm staje się problemem.
Dorosły często staje wobec sytuacji, gdy dziecko „nie chce tak, jak inni”, „jest na przekór” i pokazuje wolę zrobienia czegoś po swojemu. W wielu sytuacjach rzeczywiście jest możliwe, by zrealizowało swój plan. Problem zaczyna się wtedy, gdy dążenia jednego dziecka są sprzeczne z zamierzeniami innych, np. wszyscy chcą odpocząć, a ono chce biegać i krzyczeć, a także wtedy, gdy naruszane są podstawowe zasady związane z bezpieczeństwem, np. maluch, naśladując w zabawie sceny z filmu, podkłada nogę innemu dziecku albo wdrapuje się na meble, czy regały
z zabawkami.
Czym się kierować?
Gdy dziecko robi coś innego, niż oczekuje dorosły, warto się zastanowić, jaka potrzeba za tym stoi. Jeśli więc chce pobiegać, gdy wszyscy mają siadać do stolików, to daje sygnał, że w tym momencie nie jest w stanie wysiedzieć, bo potrzebuje ruchu lub rozładowania emocji. Warto w każdej sytuacji, gdy wydaje się nam, że dziecko robi coś na przekór i nie wykonuje poleceń, pomyśleć, czy nie mogłoby jednak zrobić czegoś po swojemu? Może w ten sposób chce się wyróżnić lub zainteresowała go nowa sytuacja?
Niedostosowany czy indywidualista?
Każdy rodzic chce, aby jego dziecko było „jedyne i niepowtarzalne”, a z drugiej strony pragnie, by było lubiane i dobrze radziło sobie w relacjach z innymi. Tutaj potrzebny jest swoisty kompromis. By dobrze czuć się w grupie, być akceptowanym i lubianym, trzeba umieć zrezygnować z niektórych swoich pragnień na rzecz dobra grupy. Jeśli dziecko nie nauczy się uwzględniania potrzeb i uczuć innych osób, może mieć kłopoty z funkcjonowaniem grupie – w małej , takiej jak rodzina, jak i w dużej, takiej jak klasa. Dlatego ważne, by obok wspierania indywidualności dziecka uczyć je umiejętności społecznych. W przedszkolu pięcio-, sześciolatek ma szansę potrenować czekanie na swoją kolej, proszenie innych o pomoc, opiekowanie się drugą osobą czy dogadywanie się
z innymi, „co teraz będziemy robić”.
Z nurtem czy pod prąd?
Wychowując swoje dziecko, rodzice dają mu informacje zwrotne na temat tego, na ile powinno się wyróżniać z tłumu, a na ile się w niego wtopić. Sformułowania typu: Rób, jak chcesz, Nikt ci nie może kazać czegoś zrobić, Bądź oryginalny, Chodzi o to, żebyś się wyróżnił, Nie daj sobie w kaszę dmuchać stoją w opozycji do porad: Nie wychylaj się, Rób, jak ci każą, Bądź grzeczna, Baw się zgodnie z innymi, Rób jak inni. Każdy z tych nakazów czy zakazów to dla dziecka informacja, jak ma traktować swoją indywidualność. Gdy dziecko wchodzi w świat społeczny, styka się z nowymi zasadami zachowania i oczekiwaniami otoczenia, że nauczy się je respektować. W trudnych sytuacjach związanych z dylematem: pozwolić dziecku robić coś po swojemu czy wymagać, by się podporządkowało, optymalne wydaje się takie rozwiązanie, które umożliwi zaspokojenie potrzeb dziecka bez naruszania potrzeb innych. W dzisiejszym świecie indywidualność jest bardzo ceniona. Daje możliwość wyróżnienia się i jest jedną z dróg osiągnięcia sukcesu. Należy czuwać, by nie stała się jedynym wyznacznikiem rozwoju dziecka.

Bibliografia: Aleksandra Ksokowska-Robak, Katarzyna Zeh
Wydawnictwa Szkolne i Pedagogiczne

~

ŚWIAT się błyszczy i mruga

Bajeczka do śniadania, bajeczka do kolacji, długi film w sobotę, dwie gry na tablecie w samochodzie, obserwowanie kuzyna albo taty grających na konsoli. Pięciolatek ma już spore doświadczenie w obcowaniu z wirtualnym światem. Wiadomo – prawie każdy rodzic czasem, by mieć chwilę dla siebie, sadza dziecko przed ekranem. Czy to bardzo szkodliwe? Ile czasu spędzonego w ten sposób to już przesada?

Mózg do gier czy do bycia z innymi?
Badania pokazały, że mózg dziecka dużo przesiadującego przed telewizorem czy wpatrzonego w ekran tabletu, telefonu i komputera rozwija się inaczej niż mózg dziecka bawiącego się w takim samym czasie zabawkami lub z innymi dziećmi. Gdy mały człowiek gra w gry, jego mózg rozwija właśnie tę część, która pozwala coraz lepiej radzić sobie w wirtualnej grze. Gdy gra dużo (np. kilka godzin dziennie), nie rozwija w tym czasie kompetencji społecznych, nie będzie więc umiało nawiązać i podtrzymać satysfakcjonujących relacji z innymi osobami. W najbardziej skrajnej sytuacji stanie się odludkiem. Pięciolatek jest w fazie rozwoju, w której tworzą się kompetencje współdziałania i rywalizacji, a z nich człowiek korzysta w całym swoim życiu. Nigdy potem nie będzie tak chętny, by ćwiczyć te umiejętności.

Z ewolucją na bakier
Tak to zostało urządzone przez ewolucję, a doświadczenia setek poprzednich pokoleń ludzi, że pewnych rzeczy możemy nauczyć się tylko w określonych okolicznościach. Nowe technologie wprowadzają zamęt do tego schematu uczenia się. Mózg małego dziecka nie jest przygotowany do tego, by połączyć widok z ekranu i dźwięk dobiegający z głośników ustawionych obok. Dziecko może się uczyć, gdy z tego samego miejsca, na które patrzy, dobiegają słowa. Dla dorosłego nie stanowi to już problemu. Jego połączenia mózgowe radzą sobie w tych warunkach, bo ma już wykształcone stałe łącza neuronalne. Dziecko nie rozumie, dlaczego przesuwając paluszkami po szybie, nie może powiększyć obrazu drzewa stojącego za oknem. Przez doświadczenia z ekranem dotykowym zaburza się jego spostrzeganie trójwymiarowej realnej rzeczywistości. Dlatego małe dzieci nie powinny mieć dużo kontaktu z ekranami. Niektórzy badacze mówią, że najlepiej, aby wcale nie korzystały z tego typu urządzeń.

Liczniki czasu
Moje dziecko mało bawi się telefonem czy komputerem – takie przekonanie ma wielu rodziców pięciolatków. Jednak uważne zliczenie czasu wpatrywania się malucha w ekran w ciągu całego dnia niestety przeczy temu stwierdzeniu. Warto zliczyć wszystko: zabawę telefonem taty w  poczekalni do lekarza – 30 minut, bajeczki na dobranoc – 20 minut, film obejrzany z babcią – 60 minut, zerkanie przez ramię starszemu bratu, gdy ten gra na komputerze – kolejne 30 minut, zabawę tabletem w samochodzie w drodze do domu – 15 minut, przejrzenie zdjęć w smartfonie mamy – 5 minut, obejrzenie tego fajnego filmiku na YouTubie (3 razy z rzędu) – 9 minut. A to już zdecydowanie za dużo dla mózgu pięciolatka. Gdy dziecko ma telewizor, komputer czy tablet w swoim pokoju, często nie udaje się ustalić rzeczywistego czasu, w którym przebywa przed ekranem.

Pobudzenie
To nieprawda, że można się zrelaksować przed ekranem. Badania pokazują, że mózg jest wtedy nieustannie pobudzany i pracuje na wysokich obrotach. Do czasu, gdy w organizmie zaczyna brakować pewnych substancji – neuroprzekaźników. Gdy więc obserwujemy, że dziecko staje się nerwowe, pobudzone, niespokojne, zirytowane i rozdrażnione, warto ograniczyć dostęp do urządzeń na rzecz kontaktu z rzeczywistością.

Uzależnienie
Gdy pojawiały się kolejne udogodnienia cywilizacyjne, nikt nie przypuszczał, że mogą stać się one powodem problemów osobistych i społecznych. Niestety, wirtualny świat jest także źródłem przemocy i strachu, i może uzależnić – także pięciolatka. Jeśli dziecko wybucha złością i staje się agresywne po każdej próbie ograniczenia mu dostępu do komputera czy telewizora, sprawa wydaje się poważna. Sam zakaz korzystania z urządzeń może nie pomóc – trzeba się wybrać do specjalisty.

Ochrona
Można się bardzo zdziwić, kiedy sprawdzi się, na co dziecko może trafić, kiedy wpisuje z pomocą starszego rodzeństwa w wyszukiwarkę słowa kotki albo laleczki. Internet jest pełen treści seksualnych i pełnych przemocy. I niestety także dziecko może dość łatwo na nie trafić. Przed bajkami niejednokrotnie są puszczane reklamy dla dorosłych, a z pierwszych stron przeglądarek straszą wojenne sceny. Dlatego koniecznie trzeba przestrzegać podstawowych zasad korzystania przez dzieci z komputera, komórki czy tabletu: wszystkie urządzenia powinny znajdować się w miejscu, w którym przebywają domownicy, nie w pokoju malucha; warto założyć filtr rodzicielski na laptop, choć nie zastąpi on czujności rodzica; jeśli włączamy grę / bajkę po raz pierwszy, sprawdźmy najpierw, czy na pewno nadaje się ona dla dzieci; wytłumaczmy dziecku, że jeśli zobaczy na ekranie cokolwiek, co je zaniepokoi, powinno natychmiast nam o tym powiedzieć; nie myślmy, że dziecko jest za małe, aby sprawnie posługiwać się urządzeniami mobilnymi – dzieci zadziwiająco szybko się tego uczą.

Po grze idziemy na spacer
Nie unikniemy styczności dziecka z wirtualnym światem. Warto jednak pamiętać o równowadze. Najlepsza jest sytuacja, w której przyjemność grania czy oglądania bajek jest skojarzona z innym rodzajem aktywności – najlepiej aktywnością ruchową, na świeżym powietrzu: Po bajeczce kolejna przyjemność – idziemy na plac zabaw albo Najpierw gra na komputerze, a potem gra planszowa, Po obejrzeniu bajki przeczytamy książeczkę. Jeśli rodzic dopilnuje takiego następstwa zdarzeń, istnieje szansa, że dziecko samo będzie się go domagało w przyszłości. Konieczne jest kontrolowanie czasu przebywania dziecka przed ekranem – szczególnie zadbanie o zdrowe proporcje (przede wszystkim zabawa w realu, w wirtualnym świecie krótki pobyt). Treści oglądane przez malucha muszą być sprawdzane przez rodzica. Wiele programów edukacyjnych, gier dla dzieci i bajek tak naprawdę nimi nie jest i nie nadaje się dla dziecka. Dla rozwoju pięciolatka najistotniejszy jest kontakt z innymi ludźmi: dorosłymi, którzy tłumaczą świat, i z rówieśnikami.

Autorki: Aleksandra Ksokowska-Robak, Katarzyna Zeh

Godło Orła Białego
Herb miasta Poznań
Samorząd Pomocniczy miasta Poznań